Wędrówka Warszawskiego ogniska bł. Natalii Tułasiewicz

W dniach 7-10 stycznia odbyła się wędrówka Warszawskiego ogniska bł. Natalii Tułasiewicz. W czwartkowy wieczór to znamienite grono wyleciało z pewnego renomowanego Warszawskiego lotniska ażeby (dla oszczędności czasu oczywiście) po 30 minutach bezpiecznego lotu powitać Wrocławską ziemię. Podziwiając architekturę tego miasta, rozprawiając o sprawach wielkiej wagi, konsumując kolację i grzejąc się przy kominku spędziłyśmy ten mroźny wieczór.

Żeby jednak nie być gołosłownym to nie o samolotach, kominkach i jedzeniu miałam tu rozprawiać, przecież jestem przewodniczką!

Od piątku rana: śnieg, góry, lasy, strumyczki, te sprawy. Czego chcieć więcej… Ogień w naszych sercach płonął, pieśń niosła się po dolinach a my zdobywałyśmy szczyty. Właściwie jeden. Szczeliniec. Lotna nazwa, nie powiem. I właśnie na tym szczycie oglądałyśmy tego dnia zachód słońca. Piękny widok. Trochę bliżej nieba ￿ W ogóle bardzo polecamy schronisko na Szczelińcu nawiasem mówiąc, fantastyczna obsługa. No i świetna lokalizacja.

Co tam że styczeń! Na wieczorną ekspresję również był czas. Ognisko w metalowej misce- tego jeszcze nie było. No i kolędy. Duuuuużo kolęd.

Taka to już kolej rzeczy że po zachodzie zazwyczaj następuje wschód. Tak było i tym razem (choć niektórzy szczerze w to wątpili) Widoki piękne! Słonko się wgramoliło ponad góry z ogromnym urokiem i wdziękiem. Zatem zdjęcie „takie tam ze słońcem” i ruszyłyśmy dalej. Znowu góry, lasy, śniegi, chmurki. Wolność, przestrzeń, droga. No bo skaut dusi się w zamkniętej przestrzeni. O, i a propos przestrzeni tudzież jej braku- błędne skały. To dopiero było miejsce. Aż wstyd się przyznać że my, już wiekowe osoby, odkryłyśmy w sobie na nowo duszę małego dziecka błądząc w ciasnych skalnych labiryntach i przeciskając się przez wąskie szczelinki. Słyszała nas chyba cała okolica. I to był najgłówniejszy punkt programu tego dnia. Był jeszcze drugi ważny punkt- kaplica czaszek. Ale ja osobiście nie jestem fanką eksponowania zwłok tudzież szczątek ludzkich więc jedynie wspomnę: tak, byłyśmy też i tam.

Niedziela tak jak być powinna była czasem odpoczynku, wróciłyśmy do Wrocławia, w znamienitym gronie ekspresowo zwiedziłyśmy miasto i do domu!

dh Teresa Wąsowska sam.

Comments are closed.