Warto Zobaczyć

„Tam i z powrotem”, reż. Wojciech Wójcik, 2001.

      Moralitet o trudności dochowania wierności własnemu sumieniu. Fabuła częściowo oparta o autentyczną historię. Łódź, lata 60-te. Bohaterem jest ceniony lekarz, który w czasie wojny był żołnierzem Armii Krajowej, a po wojnie walczył przeciwko komunistom. Mimo, że wyszedł z więzienia nadal jest szykanowany przez aparat bezpieczeństwa. Jego żona i córka przebywają za granicą, a władze nie zezwalają mu na wyjazd z kraju. Jeden z jego pacjentów okazuje się również byłym żołnierzem antykomunistycznego podziemia. Proponuje mu udział w… napadzie na bank, który ma umożliwić im wspólną ucieczkę z kraju.

 /Przemek Dulęba/

 

„Upadek”, reż. Oliver Hirschbiegel, 2004.

      Jest to wstrząsający dramat wojenny całkowicie oparty o autentyczne wydarzenia. Przedstawia on ostatnie dni życia Adolfa Hitlera i najwyższych urzędników III Rzeszy w oblężonym przez Sowietów Berlinie. Wydarzenia te ukazane są oczami młodej kobiety, która w tych dramatycznych chwilach  pracowała jako osobista sekretarka führera. Film ten zawiera wiele drastycznych scen pokazujących ponury koniec nazistowskich dygnitarzy, wiernych zbrodniczej ideologii.

/Przemek Dulęba/

 

z serii Święta Polskie

„Biała Sukienka”, reż. Michał Kwieciński

      Młody chłopak  który wyrwał się z prowincji wraca z Warszawy do rodzinnego miasteczka na Podlasiu. Jest Boże Ciało, a kierowca jest oburzony i zdegustowany blokadami dróg z powodu – jak się wyraża – „pielgrzymek”. Tak się składa, że po drodze zabiera autostopowicza. Napotykane procesje prowokują rozmowę o księżach, religijności, o kościelnym „ciemnogrodzie”, aż w końcu schodzi nawet na „ostrzejsze” tematy – „szybkie” dziewczyny, kasa… Nieoczekiwany zwrot akcji pokazuje, że „ateizm” kierowcy to tylko przykrywka dla pustki w jego życiu, którą próbuje nadrobić szpanerstwem.  Jest to prosta, pogodna i zręcznie skonstruowana historia, która każe zatrzymać się i zastanowić nad swoim życiem.

/Magda Dulęba/

„Mała Matura 1947”, reż. Janusz Majewski

      Film  o ludziach, których dziś już nie ma… Ciekawa opowieść o dojrzewaniu młodego chłopaka.

      Rodzina inteligencka po wojnie zostaje przesiedlona do Krakowa – ze Lwowa, który w 1944r. „przeszedł” pod terytorium ZSRR. Bohaterem jest syn przedwojennego prawnika, którego ojciec tuż po przyjeździe posyła do męskiego gimnazjum. To obraz pokazujący szkolne przyjaźnie, niezwykłą solidarność między uczniami oraz młodzieńcze ideały w konfrontacji z „nową” rzeczywistością, jaką serwuje władza komunistyczna.Tłem wydarzeń są smutne czasy, kiedy tradycyjny system wartości został zmiażdżony przez brutalną i jednocześnie absurdalną ideologię.

      Nie jest to mimo wszystko film patetyczny, choć liczne humorystyczne sceny ze szkolnej ławy mieszają się z wydarzeniami tragicznymi.

        Małą Maturę 1947 obejrzałam z tym większa przyjemnością, że – jest we mnie jakaś  tęsknota za stylem bycia, jaki dziś już mało kto posiada, a który wyróżniał przed wojną arystokratę i inteligenta z „dobrego” domu od prostaka. Dziś niestety tego prostactwa (szczególnie w mediach) jest coraz więcej, nawet wśród tych, którzy uważają się właśnie za elitę.

/Magda Dulęba/